Czy podatek Belki zostanie zniesiony?

Podatek od zysków kapitałowych, potocznie zwany podatkiem Belki, obowiązuje w Polsce od 2004 roku. Przez prawie dwie dekady regularnie pojawiają się zapowiedzi jego likwidacji, szczególnie w przedwyborczych obietnicach. Pytanie o jego przyszłość powraca z różną intensywnością, a odpowiedź zależy od wielu czynników – od sytuacji budżetowej państwa, przez polityczne priorytety, po szerszy kontekst międzynarodowy. Warto przyjrzeć się, co faktycznie przemawia za i przeciw zniesieniu tego podatku oraz jak realistyczne są kolejne zapowiedzi zmian.

Dlaczego w ogóle mówi się o zniesieniu podatku Belki

Dyskusja o likwidacji podatku od zysków kapitałowych nie bierze się znikąd. Głównym argumentem jego przeciwników jest podwójne opodatkowanie – oszczędności gromadzone są z dochodów, od których już odprowadzono PIT, a następnie płaci się kolejny podatek od odsetek czy dywidend. To sprawia, że realny zysk z inwestowania jest niższy, co zniechęca do oszczędzania.

Kolejną kwestią jest inflacja. Przy stopie 19% od nominalnych zysków kapitałowych, w okresach wysokiej inflacji realny zysk może być ujemny, a podatek i tak trzeba zapłacić. Przykład: jeśli lokata przyniosła 5% zysku, a inflacja wyniosła 10%, realnie oszczędzający stracił siłę nabywczą, ale fiskus pobierze swoją część od nominalnego zysku.

Zwolennicy zniesienia podatku wskazują również na aspekt społeczny – budowanie kapitału przez obywateli. W kraju o jednym z najniższych wskaźników oszczędności w Europie, dodatkowe opodatkowanie zysków kapitałowych może działać demotywująco. Szczególnie że dotyczy to nie tylko zamożnych inwestorów giełdowych, ale każdego posiadacza lokaty bankowej czy obligacji.

Argumenty za utrzymaniem obecnego systemu

Z drugiej strony, podatek Belki to stabilne źródło dochodów budżetowych. Rocznie wpływy z tego tytułu oscylują wokół kilku miliardów złotych. W czasach deficytu budżetowego i rosnącego długu publicznego, rezygnacja z takiego strumienia przychodów wymaga znalezienia alternatywnych źródeł finansowania lub cięć wydatków.

Zniesienie podatku Belki przy obecnym deficycie budżetowym oznaczałoby konieczność znalezienia oszczędności w innych obszarach lub zwiększenia innych podatków, co może być politycznie trudniejsze niż utrzymanie status quo.

Istnieje też argument sprawiedliwości społecznej, choć bywa kontrowersyjny. Zwolennicy utrzymania podatku podkreślają, że z zysków kapitałowych korzystają przede wszystkim osoby dysponujące nadwyżkami finansowymi – a więc zazwyczaj lepiej sytuowane. Zniesienie podatku mogłoby być postrzegane jako przywilej dla zamożniejszych, podczas gdy przeciętny Kowalski nie odczułby znaczącej różnicy.

Warto też zauważyć, że podatek od zysków kapitałowych funkcjonuje w większości rozwiniętych gospodarek. Polska stawka 19% nie jest szczególnie wysoka w porównaniu międzynarodowym – w niektórych krajach sięga ona 30-40%, choć często z progresją i różnymi ulgami.

Co pokazują dotychczasowe próby reform

Historia zapowiedzi zniesienia podatku Belki jest długa i pełna niespełnionych obietnic. Praktycznie każda partia opozycyjna w ostatnich latach zapowiadała jego likwidację, by po dojściu do władzy odkładać tę decyzję w nieskończoność.

W 2019 roku pojawiła się zapowiedź stopniowego znoszenia podatku od przychodów z lokat bankowych, jednak projekt nie wszedł w życie. Pandemia COVID-19 i związane z nią wydatki budżetowe skutecznie zakopały te plany. Podobnie było z kolejnymi deklaracjami w latach 2020-2023 – zawsze znajdowały się pilniejsze potrzeby budżetowe.

Jedyne realne zmiany dotyczyły podwyższenia kwot wolnych od podatku w niektórych instrumentach (jak obligacje skarbowe) oraz wprowadzenia zwolnień dla długoterminowych form oszczędzania (IKE, IKZE). To pokazuje pewien kierunek – zamiast całkowitego zniesienia, pojawiają się raczej preferencje dla wybranych form inwestowania.

Scenariusze możliwych zmian

Całkowite zniesienie podatku

To najmniej prawdopodobny scenariusz w obecnej sytuacji budżetowej. Wymagałby albo znaczącej poprawy kondycji finansów publicznych, albo radykalnej zmiany priorytetów politycznych. Taka decyzja musiałaby być częścią szerszej reformy podatkowej, która zrekompensowałaby ubytek wpływów.

Całkowite zniesienie mogłoby nastąpić stopniowo – najpierw dla wybranych instrumentów, potem dla kolejnych. Taki proces rozłożony w czasie zmniejszyłby szok budżetowy, ale jednocześnie wydłużyłby okres niepewności dla oszczędzających.

Modyfikacje i zwolnienia

Bardziej realistyczny scenariusz to wprowadzanie kolejnych zwolnień i preferencji. Mogłyby one obejmować:

  • Wyższą kwotę wolną od podatku dla odsetek z lokat bankowych
  • Zwolnienie dla długoterminowego oszczędzania (np. środki zamrożone na 5+ lat)
  • Preferencje dla inwestycji w polskie przedsiębiorstwa czy innowacyjne projekty
  • Korektę o inflację przy obliczaniu podstawy opodatkowania

Takie rozwiązania pozwoliłyby osiągnąć część celów – zachęcenie do oszczędzania i inwestowania – bez całkowitej rezygnacji z wpływów budżetowych. Jednocześnie mogłyby kierować kapitał w pożądane społecznie obszary.

Utrzymanie status quo

Nie można wykluczyć, że podatek Belki pozostanie w obecnej formie przez kolejne lata. Dla rządzących to wygodne rozwiązanie – daje przewidywalne wpływy, nie wymaga trudnych reform, a społeczny opór przeciw niemu nie jest na tyle silny, by wymuszać zmiany.

Czynniki decydujące o przyszłości podatku

Kilka kwestii będzie miało kluczowe znaczenie dla losów podatku Belki w najbliższych latach. Po pierwsze – stan finansów publicznych. Dopóki deficyt budżetowy pozostaje wysoki, a dług publiczny rośnie, trudno oczekiwać rezygnacji z miliardowych wpływów. Poprawa sytuacji fiskalnej mogłaby otworzyć pole do manewru.

Po drugie – priorytety polityczne i społeczne. Jeśli nacisk na zwiększanie oszczędności krajowych i rozwój rynku kapitałowego stanie się priorytetem, reforma podatku od zysków kapitałowych może znaleźć się wyżej na liście zadań. Szczególnie w kontekście starzejącego się społeczeństwa i konieczności budowania dodatkowych poduszek finansowych na emeryturę.

Po trzecie – sytuacja gospodarcza. W okresach wysokiej inflacji presja na zniesienie lub modyfikację podatku rośnie, bo realny koszt dla oszczędzających jest bardziej odczuwalny. Z kolei w czasach stabilności i niskich stóp procentowych temat schodzi na dalszy plan.

Decyzja o zniesieniu lub utrzymaniu podatku Belki to nie tylko kwestia techniczna, ale przede wszystkim wybór priorytetów – między bieżącymi potrzebami budżetu a długoterminowym budowaniem kultury oszczędzania.

Realistyczna ocena perspektyw

Patrząc trzeźwo na sytuację, całkowite zniesienie podatku Belki w najbliższych latach jest mało prawdopodobne. Zbyt wiele czynników przemawia za jego utrzymaniem – od potrzeb budżetowych, przez brak silnej presji społecznej, po międzynarodowe standardy opodatkowania kapitału.

Bardziej realne są zmiany kosmetyczne – kolejne zwolnienia, wyższe progi, preferencje dla wybranych form oszczędzania. Taki kierunek reform jest kontynuacją dotychczasowej praktyki i nie wymaga rewolucyjnych zmian w systemie podatkowym.

Paradoksalnie, im głośniejsze przedwyborcze obietnice zniesienia podatku, tym mniejsza szansa na ich realizację. Historia ostatnich dwóch dekad pokazuje, że po wyborach zawsze znajdują się ważniejsze priorytety i pilniejsze potrzeby budżetowe. Podatek Belki okazuje się zbyt wygodnym źródłem wpływów, by łatwo się go pozbyć.

Dla oszczędzających oznacza to konieczność planowania finansów w oparciu o obecne regulacje, bez liczenia na rychłe zmiany. Ewentualne korzyści z modyfikacji podatku mogą pojawić się, ale raczej jako stopniowy proces niż jednorazowa rewolucja. W praktyce – podatek Belki prawdopodobnie zostanie z nami na dłużej, choć w nieco zmienionej formie.