Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się prosta: bimber w Polsce jest nielegalny i tyle. Jednak im głębiej w przepisy akcyzowe i podatkowe, tym robi się ciekawiej. Co wolno zrobić z cukrem, drożdżami i zacierem? Kiedy hobby domowe zamienia się w przestępstwo skarbowe? I co z planami reformy podatkowej – czy kiedykolwiek zalegalizują domową destylację? Poniżej uporządkowanie tematu z perspektywy systemu podatkowego, a nie tylko „czy wolno, czy nie”.
Czy bimber jest legalny w Polsce – odpowiedź wprost
W aktualnym stanie prawnym odpowiedź brzmi: nie, bimber nie jest legalny w Polsce, jeśli mowa o:
- samodzielnej destylacji alkoholu etylowego,
- posiadaniu lub używaniu aparatury do destylacji w celu produkcji alkoholu,
- wprowadzaniu takiego alkoholu do obrotu bez akcyzy i zezwoleń.
Legalna jest natomiast sama produkcja wina i piwa na własny użytek, bez sprzedaży. Na tym etapie wiele osób się zatrzymuje i stąd bierze się mit, że „jak dla siebie, to można wszystko”. Niestety, w przypadku bimbru taki wyjątek nie istnieje – niezależnie od tego, czy zrobiony jest z cukru, ziemniaków, śliwek czy czegokolwiek innego.
W polskim prawie nie ma progu „na własny użytek” dla domowej produkcji destylowanego alkoholu. Jeden litr nielegalnego spirytusu jest tak samo nielegalny, jak tysiąc litrów – różnica jest tylko w wymiarze kary.
Podstawa prawna: gdzie jest zakaz?
Zakaz produkcji bimbru wynika głównie z ustawy o podatku akcyzowym oraz powiązanych przepisów kodeksu karnego skarbowego. W praktyce chodzi o dwie rzeczy: monopol państwa na alkohol etylowy i należną od niego akcyzę.
Uproszczając, przepisy mówią, że:
- produkcja wyrobów akcyzowych (w tym alkoholu etylowego) wymaga zezwolenia i rejestracji jako skład podatkowy,
- alkohol etylowy podlega akcyzie, którą trzeba rozliczyć,
- obrót, magazynowanie i przewóz alkoholu etylowego są ściśle kontrolowane.
Domowy aparat do destylacji nie wpisuje się w ten system w żaden sposób – nie da się go „zalegalizować” prostym zgłoszeniem do urzędu skarbowego. Formalnie osoba taka stałaby się nielegalnym producentem wyrobów akcyzowych, czyli wprost – producentem nieopodatkowanego alkoholu.
Bimber a system podatkowy: o co tak naprawdę chodzi państwu
Wbrew obiegowej opinii, zakaz bimbru to nie tylko „moralizowanie” państwa. W tle jest konstrukcja całego systemu akcyzy, która należy do głównych źródeł dochodów budżetu.
Dlaczego akcyza na alkohol jest tak wysoka
Akcyza to specyficzny podatek: nie liczy się od dochodu, tylko od określonych towarów, głównie alkoholu, tytoniu i paliw. W przypadku alkoholu etylowego w Polsce akcyza liczona jest od litra 100% alkoholu. Stawka jest wysoka i regularnie rośnie – to prosta droga do stabilnych wpływów do budżetu.
Państwo patrzy na bimber nie tylko jak na kwestię obyczajową, ale przede wszystkim jak na:
- lukę w dochodach z akcyzy – każdy litr domowego spirytusu to litr, od którego nie zapłacono podatku,
- zagrożenie dla kontroli rynku – niewiadome pochodzenie, brak standardów, brak banderol.
Jeśli masowa produkcja bimbru stałaby się tolerowana, obecny model akcyzy na alkohol zwyczajnie by się rozsypał. Zniknęłaby część wpływów, a dodatkowo trudno byłoby wyegzekwować przepisy dotyczące jakości i dystrybucji alkoholu.
Stąd twarde trzymanie się przez ustawodawcę zasady, że każda produkcja alkoholu etylowego poza systemem akcyzy jest nielegalna, nawet jeśli ktoś zarzeka się, że „to tylko dla siebie i rodziny”.
Kiedy wkracza kodeks karny skarbowy
Sam zakaz w ustawie akcyzowej to jedno, ale realne konsekwencje wynikają z kodeksu karnego skarbowego. Tam opisane są przestępstwa i wykroczenia związane z:
- produkcją alkoholu bez zezwolenia,
- uchylaniem się od podatku akcyzowego,
- obrotem nielegalnymi wyrobami akcyzowymi.
W zależności od skali można mówić o:
- wykroczeniu skarbowym – przy mniejszych ilościach i szkodzie,
- przestępstwie skarbowym – przy większej skali, produkcji na sprzedaż, zorganizowanej działalności.
Kary obejmują grzywny liczone w stawkach dziennych, przepadek sprzętu i alkoholu, a w poważniejszych przypadkach także karę pozbawienia wolności (samodzielnie lub łącznie z grzywną). Dla wielu osób zaskoczeniem jest, że samo posiadanie aparatu do destylacji w określonych konfiguracjach może być interpretowane jako przygotowanie do popełnienia przestępstwa skarbowego.
W praktyce służby skarbowe i policja przy nielegalnej destylacji sięgają nie tylko po przepisy podatkowe, ale też o narażenie zdrowia i życia, gdy sprzęt jest prowizoryczny lub alkohol trafił do obrotu.
EU, domowe winiarstwo i „mit legalizacji bimbru”
Często pojawia się argument: „w innych krajach Unii wolno robić bimber na własny użytek, czemu w Polsce nie?”. Warto to uporządkować, bo porównania bywają mylące.
Co naprawdę wolno w innych krajach
Unijne przepisy ramowe dotyczące akcyzy pozostawiają państwom członkowskim pewną swobodę. W efekcie:
- w niektórych krajach dopuszczono bardzo małe ilości alkoholu domowego na własny użytek, często po zgłoszeniu lub opłacie ryczałtowej,
- gdzie indziej zakaz jest podobnie twardy jak w Polsce,
- różnie traktowana jest też sama aparatura destylacyjna – w części państw jej sprzedaż i posiadanie są słabiej reglamentowane.
Kluczowe jest to, że Unia nie wymusza na Polsce legalizacji domowego bimbru. Wręcz przeciwnie – pozwala na utrzymanie ostrzejszych zasad, jeśli państwo oceni, że jest to potrzebne dla budżetu i polityki zdrowotnej. Dlatego argument „bo w Austrii / Czechach / gdzieś tam wolno” nie ma mocy prawnej.
Polski ustawodawca dopuszcza za to stosunkowo liberalne podejście do domowego winiarstwa i piwowarstwa, co dla części osób jest wystarczającą „odskocznią” od sklepowego alkoholu.
Dlaczego legalizacja bimbru to problem dla reformy podatkowej
W debacie o reformie systemu podatkowego co jakiś czas wraca pomysł: „zalegalizować bimber w małych ilościach, wprowadzić ryczałtową opłatę i po sprawie”. Brzmi rozsądnie, ale po rozpisaniu na liczby wychodzi sporo komplikacji:
- trzeba by zdefiniować, ile to jest „mała ilość” – 10, 30, 50 litrów 100% alkoholu rocznie na osobę?
- konieczne byłoby stworzenie mechanizmu zgłoszeń, kontroli i poboru jakiejś opłaty,
- łatwo o szarą strefę: domowa produkcja „na użytek”, która realnie trafia do sprzedaży,
- istnieje ryzyko osłabienia rynku legalnych producentów, którzy płacą pełną akcyzę.
W praktyce każda poważniejsza reforma akcyzy skupia się na przemysłowych producentach, stawkach, indeksacji i podziale wpływów, a temat domowego bimbru odkładany jest na bok jako politycznie wrażliwy i trudny do uregulowania technicznie.
Co wolno w domu: piwo, wino i nalewki
Dla porządku warto jasno oddzielić to, co zakazane, od tego, co w Polsce całkiem legalne. Aktualnie dozwolone jest:
- warzenie piwa w domu na własny użytek,
- produkcja wina (np. z własnych winogron, porzeczek, jabłek),
- robienie nalewek na bazie legalnie zakupionego alkoholu ze sklepu.
Warunek jest jeden: brak sprzedaży. W momencie, gdy butelki zaczynają być sprzedawane – nawet w „symbolicznej” cenie – wchodzą w grę zupełnie inne przepisy (rejestracja działalności, akcyza, pozwolenia sanitarne itd.).
Domowe nalewki korzystają z tego, że podatek akcyzowy został już zapłacony na etapie zakupu spirytusu czy wódki. Dlatego rozcieńczanie, aromatyzowanie i słodzenie w domu nie zmienia nic z perspektywy systemu podatkowego – nie powstaje „nowy” alkohol etylowy.
Jak może wyglądać przyszłość: scenariusze zmian
Na ten moment trudno mówić o realnym projekcie legalizacji domowej destylacji. Pojawiają się natomiast trzy scenariusze, które eksperci od podatków i rynku alkoholu dyskutują w kontekście długofalowej reformy:
- Utrzymanie status quo – najbardziej prawdopodobne w krótkim i średnim terminie. Bimber pozostaje nielegalny, za to rośnie presja na walkę z nielegalnym spirytusem przemysłowym.
- Symboliczne „okienko” legalne – np. kilka litrów rocznie po zgłoszeniu i opłacie. Rozwiązanie atrakcyjne politycznie, ale trudne w egzekucji i potencjalnie kosztowne w administracji.
- Pełna liberalizacja małoskalowa – bardziej w stronę modelu „craft”, z uproszczonymi licencjami dla mikroproducentów. Wymagałoby to głębokiej przebudowy zasad akcyzy i rynku hurtowego.
Na razie żadna z tych opcji nie przebiła się do poziomu konkretnego projektu ustawy. Dopóki jednak system finansów publicznych w dużej mierze opiera się na wysokiej akcyzie na alkohol, trudno spodziewać się szybkiej rewolucji.
Podsumowanie: bimber a realia systemu podatkowego
Od strony prawnej sytuacja jest klarowna: domowa produkcja bimbru w Polsce jest nielegalna, niezależnie od skali i przeznaczenia. Wynika to nie tylko z moralizatorstwa państwa, ale z konstrukcji systemu akcyzy i znaczenia tego podatku dla budżetu.
Legalne pozostaje domowe piwo, wino i nalewki na bazie opodatkowanego alkoholu. Temat legalizacji domowej destylacji wraca w dyskusjach o reformie podatkowej, ale na razie bardziej jako ciekawostka niż realny kierunek zmian. Z praktycznego punktu widzenia warto oddzielić mity („jak dla siebie, to można”) od tego, co rzeczywiście wynika z ustaw i jak jest egzekwowane w codziennej praktyce skarbowej.
