Leasing pojawia się w rozmowach o finansowaniu praktycznie za każdym razem, gdy ktoś rozważa zakup samochodu służbowego, maszyn czy sprzętu komputerowego. Firmy leasingowe przekonują, że to najbardziej opłacalna forma finansowania, podczas gdy krytycy wskazują na ukryte koszty i pułapki. Rzeczywistość, jak zwykle w finansach, jest bardziej skomplikowana niż obietnice marketingowe. Opłacalność leasingu zależy od wielu zmiennych – od formy opodatkowania, przez okres użytkowania, aż po strategie księgowe.
Mechanizm leasingu i jego rzeczywiste koszty
Leasing operacyjny i finansowy różnią się nie tylko pod względem księgowym, ale przede wszystkim w strukturze kosztów. W leasingu operacyjnym przedsiębiorca płaci raty za użytkowanie sprzętu, który formalnie należy do leasingodawcy. Po zakończeniu umowy może wykupić przedmiot za wartość końcową (zwykle 1-10% wartości początkowej) albo go zwrócić. W leasingu finansowym rata amortyzuje całą wartość przedmiotu – to bardziej przypomina kredyt niż wynajem.
Całkowity koszt leasingu składa się z kilku elementów, które nie zawsze są transparentne na pierwszy rzut oka. Oprócz rat zawierających wartość przedmiotu i odsetki, pojawiają się opłaty przygotowawcze (od 0 do 5% wartości), ubezpieczenia (często droższe niż na wolnym rynku) oraz opłaty administracyjne. Przy leasingu samochodu o wartości 100 000 zł, całkowity koszt po 3 latach może wynieść 120-130 tys. zł, w zależności od warunków umowy i wysokości wykupu.
Efektywna stopa oprocentowania leasingu często przekracza 8-12% rocznie, podczas gdy kredyt bankowy dla firm o dobrej historii kredytowej oscyluje wokół 6-9%.
Problem w tym, że firmy leasingowe rzadko operują kategoriami RRSO (rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania), co utrudnia porównanie z kredytem. Zamiast tego prezentują „atrakcyjną ratę miesięczną”, która psychologicznie działa lepiej niż całkowity koszt finansowania.
Korzyści podatkowe – mit czy rzeczywistość?
Główny argument za leasingiem brzmi: „odliczysz wszystko od podatku”. To prawda, ale niepełna. W leasingu operacyjnym cała rata stanowi koszt uzyskania przychodu, co przy stawce CIT 19% oznacza realną oszczędność około 19% wartości raty. Brzmi dobrze, ale pojawia się kilka „ale”.
Po pierwsze, przy zakupie za gotówkę lub kredyt również odlicza się koszty – tyle że w innej formie. Amortyzacja samochodu osobowego jest limitowana do pojazdu o wartości maksymalnie 150 000 zł (dla aut kupowanych od 2019 roku), co ogranicza korzyści przy droższych modelach. Odsetki od kredytu również stanowią koszt podatkowy. Różnica polega głównie na rozłożeniu w czasie – leasing daje korzyść „tu i teraz”, zakup rozciąga ją na lata amortyzacji.
Pułapka VAT i płynności finansowej
Leasing teoretycznie pozwala na odliczenie VAT od rat. W praktyce – przy samochodach osobowych można odliczyć tylko 50% VAT (chyba że auto jest wyłącznie do celów służbowych i spełnia określone warunki). Przy zakupie za gotówkę VAT odlicza się jednorazowo, co daje natychmiastową korzyść w rozliczeniu z urzędem skarbowym.
Firmy leasingowe promują niską wpłatę początkową jako zaletę. Problem? Im niższa wpłata, tym wyższe raty i większe całkowite koszty finansowania. Wpłata 10% zamiast 30% może zwiększyć całkowity koszt o 5-8 tys. zł przy samochodzie za 100 tys. zł. To klasyczny trade-off między płynnością dziś a kosztami jutro.
Kiedy leasing faktycznie się opłaca
Istnieją sytuacje, w których leasing ma realną przewagę nad innymi formami finansowania. Pierwsza: firma ma ograniczoną zdolność kredytową, ale stabilne przepływy gotówkowe. Leasing jest łatwiej dostępny niż kredyt – firmy leasingowe patrzą głównie na bieżącą sytuację finansową, nie na historię kredytową.
Druga sytuacja: sprzęt szybko się dezaktualizuje technologicznie. Leasing komputerów czy specjalistycznego oprogramowania ma sens, gdy po 3 latach sprzęt i tak wymaga wymiany. Zamiast zostać z przestarzałym majątkiem w księgach, firma po prostu zwraca sprzęt i lesinguje nowy. W przypadku technologii, która traci 60-70% wartości w 3 lata, to rozsądne podejście.
Trzecia perspektywa: optymalizacja bilansu. Leasing operacyjny nie obciąża bilansu jako zobowiązanie (choć nowe przepisy MSSF 16 to zmieniają dla większych firm), co poprawia wskaźniki finansowe przy ubieganiu się o kredyty czy dotacje. Dla firm planujących pozyskać zewnętrzne finansowanie, „czystszy” bilans może mieć wartość przewyższającą dodatkowe koszty leasingu.
Scenariusze, w których leasing to zła decyzja
Leasing traci sens ekonomiczny, gdy firma ma kapitał na zakup za gotówkę i planuje długoterminowe użytkowanie sprzętu. Samochód użytkowany przez 7-10 lat generuje znacznie niższe koszty przy zakupie niż przy dwóch kolejnych leasingach. Po spłaceniu kredytu lub przy zakupie gotówkowym, kolejne lata użytkowania kosztują tylko utrzymanie – bez rat kapitałowych.
Firma kupująca samochód dostawczy za 80 tys. zł gotówką i użytkująca go przez 8 lat ponosi koszt około 10 tys. zł rocznie. Przy dwóch kolejnych leasingach 4-letnich ten sam okres kosztuje 18-22 tys. zł rocznie.
Kolejny problem: kary umowne i brak elastyczności. Przedterminowe zakończenie leasingu wiąże się z karami sięgającymi 10-25% niespłaconej wartości. Gdy firma przechodzi kryzys i chce zredukować koszty, pozbycie się leasingowanego sprzętu jest trudne i kosztowne. Przy własności można sprzedać aktywo i odzyskać część kapitału.
Leasing nie ma sensu też przy przedmiotach, które nie tracą na wartości lub wręcz zyskują. Nieruchomości komercyjne, niektóre maszyny przemysłowe czy grunty to aktywa, które lepiej kupić – ich wartość rośnie, a leasing oznaczałby płacenie za coś, co można posiadać i czerpać korzyści z aprecjacji wartości.
Porównanie z alternatywnymi formami finansowania
Kredyt inwestycyjny oferuje podobne rozłożenie płatności w czasie, ale przy pełnej własności od początku. Koszty finansowania są zwykle niższe o 2-4 punkty procentowe, choć wymagania formalne bywają wyższe. Główna różnica: po spłacie kredytu aktywo należy do firmy bez dodatkowych opłat wykupu.
Pożyczka leasingowa (hire purchase) to hybryda – rata jak w leasingu, ale własność przechodzi automatycznie po spłacie ostatniej raty. Brak opłaty wykupu i pełna amortyzacja od początku. Mniej popularna w Polsce, choć ekonomicznie często korzystniejsza niż klasyczny leasing.
Wynajem długoterminowy eliminuje ryzyko wartości rezydualnej i często zawiera serwis, ubezpieczenie, opony. Całkowity koszt bywa wyższy niż przy leasingu, ale przewidywalność wydatków ma wartość – szczególnie dla firm z flotą pojazdów. Nie ma korzyści podatkowych z tytułu amortyzacji, bo firma nie staje się właścicielem.
Jak kalkulować rzeczywistą opłacalność
Porównanie wymaga sprowadzenia wszystkich opcji do wspólnego mianownika – całkowitego kosztu posiadania (TCO) w perspektywie planowanego okresu użytkowania. Do kosztów leasingu trzeba dodać: wszystkie raty, opłaty dodatkowe, wykup końcowy, wyższe składki ubezpieczeniowe. Następnie odjąć oszczędności podatkowe (19% CIT od rat w leasingu operacyjnym).
Przy zakupie gotówkowym koszt to: cena zakupu minus odzyskany VAT, minus wartość rezydualna po planowanym okresie użytkowania, minus oszczędności z amortyzacji (19% od odpisów amortyzacyjnych). Przy kredycie dochodzą odsetki, ale również jako koszt podatkowy.
Kluczowa zmienna: koszt alternatywny kapitału. Jeśli firma ma 100 tys. zł i może je zainwestować z 12% stopą zwrotu, to zamrożenie ich w zakupie samochodu kosztuje 12 tys. zł rocznie utraconych zysków. Wtedy leasing z wpłatą 10% może być racjonalny mimo wyższych kosztów finansowania – pozostałe 90 tys. zł pracuje gdzie indziej.
Warto też uwzględnić wartość pieniądza w czasie. Rata 3 000 zł za 3 lata jest „tańsza” niż 3 000 zł dziś ze względu na inflację i koszt alternatywny. Przy inflacji 5% rocznie, przyszłe raty są realnie tańsze o około 15% w całym okresie leasingu.
Praktyczne wnioski dla różnych typów firm
Dla małych firm i startupów z ograniczonym kapitałem leasing może być jedyną realną opcją dostępu do niezbędnego sprzętu. Wyższe koszty są ceną za możliwość prowadzenia działalności. Kluczowe: negocjować warunki, porównać minimum 3 oferty i unikać niepotrzebnych dodatków.
Firmy o stabilnej sytuacji finansowej powinny traktować leasing jako narzędzie optymalizacji przepływów, nie domyślną opcję. Sensowny przy sprzęcie szybko tracącym wartość, wątpliwy przy długoterminowych inwestycjach. Zawsze warto przeliczyć alternatywę kredytu lub zakupu z własnych środków.
Duże przedsiębiorstwa wykorzystują leasing strategicznie – do zarządzania bilansem, optymalizacji podatkowej w skali grupy kapitałowej, standaryzacji floty. Tu decyzja rzadko sprowadza się tylko do kosztu finansowania, liczy się też wygoda administracyjna i możliwość centralizacji zarządzania aktywami.
Nie ma uniwersalnej odpowiedzi na pytanie o opłacalność leasingu – każda firma musi przeliczyć własną sytuację, uwzględniając koszt kapitału, perspektywę czasową i alternatywne zastosowania środków.
Leasing to narzędzie, nie rozwiązanie uniwersalne. Opłaca się, gdy korzyści z zachowania płynności i dostępności przewyższają dodatkowe koszty finansowania. Traci sens, gdy firma ma kapitał i planuje długoterminowe użytkowanie. Między tymi skrajnościami jest szara strefa, gdzie decyzja zależy od dziesiątek zmiennych – i właśnie dlatego warto każdą inwestycję liczyć indywidualnie, zamiast kierować się marketingowymi obietnicami łatwego finansowania.
